Kliknij tutaj --> 🐉 system rządów w dawnej rosji
Stojący, więc na czele partii bolszewickiej Włodzimierz Lenin zaczął zaprowadzać w państwie porządki mające realizować jego ideologię marksizmu-leninizmu. Po ugruntowaniu władzy nowej grupy decydentów i po śmierci Lenina w 1924 roku ster rządów w ZSRR po walce z Trockim przejął Józef Stalin, Gruzin z pochodzenia.
forma rządów w Rosji do 1917 r ★★★ POLIP: forma koralowca ★★ PUREE: forma przygotowania ziemniaków ★★★ REŻIM: system rządów oparty na przemocy ★★★ CHANAT: system rządów w dawnej Turcji ★★★★ Mirasisko: KROPLE: forma leku do oczu ★★★ CARSTWO: Rosja za rządów Romanowów ★★★ DOMINAT: forma
1. „ Porównanie systemów resocjalizacji nieletnich w Polsce, Francji i Rosji”. 2. FRANCJA Powierzchnia: 549 000km2 (Francja metropolitarna) Ludność: 58 milionów Gęstość zaludnienia: 107 mieszkańców /km2 Ustrój: republika Republika Francuska obejmuje, oprócz terytorium metropolitarnego, Departamenty Zamorskie (DOM) i Terytoria
Mirosław Dymarski, Recepcja osmańskiego systemu rządów w państwach bałkańskich w XIX-XX wieku (The Reception of Ottoman system of rule in the Balkan states in the 19th-20th c.).
System rządów w Polsce w latach 1918-1922 Wprowadzenie Okres 1918-1922 określa się mianem prowizorium konstytucyjnego1. Punktem początkowym jest odzyskanie niepodległości i powstanie nie-podległego państwa2 (listopad 1918 r.), w tym powołanie polskich organów państwowych, niezależnych od mocarstw zaborczych3, a końcowym – wej-
Rencontres Du Cinéma Sud Américain Marseille. Dziś Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy będzie głosowało nad rezolucją dotyczącą zwrotu wraku rozbitego pod Smoleńskiem Tupolewa. Na ten temat, w łączeniu z Brukseli mówił europoseł Ryszard Czarnecki. - Rosja usiłuje trzymać w szachu kraje dawnej czy obecnej strefy wpływów z sugestią, że mogą robić co chcą – stwierdził europoseł. Ryszard Czarnecki, goszcząc na antenie Telewizji Republika przekazał, że dziś odbędzie się głosowanie Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nad rezolucją, dotyczącą zwrotu wraku Tu-154M. Powiedział o tym jakie znaczenie może mieć podejmowana dziś decyzja. -Rosja ugina się wyłącznie przed siłą. A międzynarodowa opinia publiczna jest jednym z takich argumentów. Rezolucję przegłosowano wcześniej w PE. Teraz poszło to szczebel wyżej. Olbrzymią rolę odegrali tu posłowie PiS, którzy zostali delegowani do tego. Poseł Biernacki czy Tarczyński. Myślę, że sytuacja, w której Strasburg przyjmie tę rezolucję stawia Rosję w pozycji niełatwej odnośnie wizerunku na arenie międzynarodowej. Zgromadzenie Rady Europy zabiera głos w taki sposób. Rosja przegrywa wojnę o pamięć. To nie tylko sprawa Polski. Żywotnie interesuje różne kraje. Mamy jednoznaczne poparcie struktury szerszej niż UE. Do Rady Europy należą kraje od Białorusi i Ukrainy aż do Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji – przekazał. Ryszard Czarnecki przekazał, jakie Rosja może ponieść konsekwencje. - Rosja na tym forum była kiedyś zawieszona, Rosyjscy parlamentarzyści nie mogli zabrać głosu ani głosować po agresji Rosji na Ukrainę po zaborze Krymu oraz Donbasu. Taka decyzja pokazuje opinii międzynarodowej, że Rosja nie zrobiła podstawowej rzeczy ws. katastrofy lotniczej. To olbrzymi cios. Niezależnie od sankcji które mogą być lub nie – stwierdził. Europoseł przypomniał także ogromne zaniechania rządu PO-PSL w tej kewetii. - Był świetny czas, tuż pot tragedii, gdy można było starać się by teren zdarzenia uzyskał miano eksterytorialnego. Wówczas umiędzynarodowienie śledztwa było możliwe. Po mojej interpelacji była odpowiedź, że do zaangażowania się UE w sprawę potrzebna była jedynie prośba Warszawy. Rząd Tuska powiedział, że to rozważy i rozważał to 4 lata do opuszczeni Polski przez Tuska a rząd Kopacz tego też nie zrobił – powiedział Czarnecki. Gość poranka w Telewizji Republika powiedział także o tym, jaki zamiar ma Rosja. - Rosja usiłuje trzymać w szachu kraje dawnej czy obecnej strefy wpływów z sugestią, że mogą robić im co chcą, nawet niespecjalnie angażować się w zaprzeczanie, że to był zamach, bo może chce przestraszyć kraje - stwierdził. Źródło: Telewizja Republika
Lista słów najlepiej pasujących do określenia "rządy w dawnej Rosji":CARATCARSTWOUKAZUSTRÓJREGENTSUŁTANATCHANATKREMLROTAMOŻNOWŁADCAWOJSKITITOPRAWOSTOPAMAJAJUNTAZSRRCARCARYCAURAL
W czwartek prezydent Rosji Władimir Putin podpisał ponad sto ustaw, w tym o specjalnych działaniach w dziedzinie gospodarki podczas prowadzenia "operacji specjalnych" za granicą - podaje Meduza. Jak czytamy, rząd podczas prowadzenia przez Rosję "operacji antyterrorystycznych i innych" za granicą będzie miał prawo do zmiany trybu pracy niektórych przedsiębiorstw. Rząd będzie mógł np. zlecać pracownikom tych miejsc pracę w nadgodzinach, pracę w dni wolne i noce. Rząd może też zakazać pewnym firmom tego, by odmawiały zawierania kontraktów w ramach zakupów albo zamówień państwowych. Inna z ustaw przewiduje utajnienie informacji o rozmiarze rezerw złota i państwowych rezerwach walutowych. Jak wskazuje Meduza, ma to utrudnić Zachodowi nakładanie sankcji. Kolejna ustawa rozszerzyła pojęcie "zagranicznego agenta". Teraz za "zagranicznego agenta" może zostać uznana każda osoba, która jest pod "zagranicznym wpływem". Nie sprecyzowano jednak, czym jest "zagraniczny wpływ" - zwraca uwagę Meduza. Zgodnie z innym podpisanym dokumentem status weterana i - co za tym idzie - odpowiednie socjalne wsparcie będą mogły otrzymać brygady remontowe, lekarze i inni specjaliści świadczący usługi dla armii oraz korespondenci wojenni relacjonujący działania zbrojne. Jak podkreśla portal, ustawa przewiduje nadanie takiego statusu już po jednym dniu pracy wyjazdowej na Ukrainie.
Celem strategicznym polityki rosyjskiej od dawna jest, prócz rozbicia sojuszu transatlantyckiego, rozbicie Unii Europejskiej. Solidarna i silna UE uniemożliwia ekspansję na Starym Kontynencie. Moskwa prowadzi więc wobec Zachodu działania hybrydowe, przede wszystkim – jak w czasach zimnej wojny – podsycając a nawet kreując podziały w europejskim społeczeństwie. Jednocześnie Rosjanie atakują każdego, kto dąży do reformy obecnego, coraz mniej wydolnego systemu unijnego. Moskwa wspiera eurosceptyków, ale nienawidzi eurorealistów. Głównym celem jest osłabienie UE i NATO. Rosja używa w tym celu przede wszystkim narzędzi dezinformacji, ale też ingeruje w wewnętrzne spory wspierając lub atakując ich strony – aby pogłębiać podziały. Widać to na trzech poziomach. Na najwyższym, europejskim, mamy do czynienia z atakami na spójność i generalnie istnienie NATO i UE. Na drugim poziomie jest tworzenia i podsycanie podziałów i nieufności pomiędzy państwami i narodami. Na poziomie trzecim, najniższym, kreuje się konflikty wewnątrz społeczeństw poszczególnych państw, pomiędzy różnymi grupami społecznymi, różnymi narodowościami, czy między elektoratami różnych partii. Co ważne, choć od kilku lat media i politycy głównego nurtu starają się utrwalić przekonanie, że jedynym sojusznikiem Rosji w Europie są eurosceptycy, taki podział jest fałszywy. W rzeczywistości Moskwa inwestuje równie mocno, a może nawet mocniej, w siły liberalne, prodemokratyczne i pozornie antyrosyjskie. Z trzech powodów. Po pierwsze, to one dziś dominują w Europie, więc mają większy wpływ na procesy decyzyjne w UE. Po drugie, to ich elity w czasach zimnej wojny najmocniej infiltrował sowiecki wywiad, a już w czasach współczesnych z nimi najłatwiej było się biznesowo dogadać. Wystarczy wspomnieć Fransa Timmermansa czy Guya Verhofstadta – tak się ciekawie składa, że dziś stojących na czele krucjaty przeciwko państwom i rządom chcącym zreformować i wzmocnić UE: Polsce czy Węgrom chociażby. Wreszcie, po trzecie, chodzi o podsycanie konfliktów.. Nieliberalna oś łącząca europejską skrajną prawicę i Rosję stanowi zgubne zagrożenie dla umiarkowanego porządku politycznego w Europie i dobrobytu europejskich społeczeństw – obwieścił nie tak znów dawno temu prestiżowy brytyjski dziennik „Financial Times”. Wróg został wskazany. To populiści od Salviniego, le Pen, Orbana i Kaczyńskiego. Nie dość, że chcą zniszczyć Unię Europejską, to na dodatek robią to ręka w rękę z Putinem. Taką narrację od dłuższego czasu narzuca zachodnioeuropejski mainstream polityczno-medialny i jego filie w Europie Środkowej i Wschodniej. Każdy przypadek współpracy eurosceptyków z Rosją jest maksymalnie nagłaśniany i potępiany. I nie powinno się mieć wątpliwości, że to z powodu współpracy z Rosją. Nie, to z powodu eurosceptycyzmu. Wielka koalicja chadecko- socjalistyczno-liberalna, wspierana przez skrajną lewicę i różnych odcieni Zielonych, walczy o utrzymanie dominacji w Europie, a nie o zahamowanie ekspansji rosyjskiej. Kryzys na zachodzie Europy jest rzeczą oczywistą, więc odpowiedzialny za niego główny nurt polityczny broni się jak może. Problem w tym, że Rosjanie ingerują w tą wewnątrz europejską rywalizację. I to nie tylko poprzez cyberataki i uderzanie w establishment w mediach społecznościowych, co tak chętnie podnosi wiele zachodnich rządów. Rosja realizuje świadomą, długofalową strategię mającą osłabić, a nawet rozbić Europę. Z otwartą przyłbicą wspiera populistów i eurosceptyków, przyjmując pozycję „ostatniego obrońcy” tradycyjnej chrześcijańskiej Europy, ale jednocześnie – z dużo większą dyskrecją – wspiera skrajnych liberałów, ruchy pacyfistyczne, fundacje broniące „rządów prawa”, nawet organizacje i ruchy na pierwszy rzut oka antyrosyjskie, bo krytykujące autorytarny charakter rządów Putina przejawiający się np. w prześladowaniu społeczności LGBT. Dlaczego Moskwa gra na dwa fronty? Bo jej celem wcale nie jest ostatecznie sukces eurosceptyków i partii sympatyzujących z Rosją. Celem jest kontynuacja politycznej wojny nowej fali populistów ze skostniałym i wyznającym polityczną poprawność (w wersji skrajnej) mainstreamem oraz skrajną lewicą. Nie chodzi o to, by wygrała jedna czy druga strona. Chodzi o to, by wojna trwała a społeczeństwo było coraz bardziej podzielone. Ta strategia funkcjonuje w pewnym sensie także w Polsce, gdzie Rosji bardzo odpowiada wysoka temperatura konfliktu opozycji z rządem uniemożliwiająca polityczną debatę na temat przyszłości państwa, w której odpowiedzialna opozycja oprócz krytyki pomysłów rządu (ale merytorycznej, a nie z góry założonej) przedstawia własne koncepcje. Szczególnie Moskwę cieszyć musi zarzucanie przez opozycję rządowi PiS polityki… prorosyjskiej. Dla Kremla nie ma chyba nic lepszego, jak polityczna działalność, której skutkiem będzie sprowadzanie w przyszłości wszelkich, nawet słusznych, zarzutów o prorosyjskość do absurdu. Polska jest zresztą doskonałym przykładem tego, jak Moskwa wykorzystuje siły oficjalnie postępowe, europejskie, demokratyczne i liberalne do atakowania politycznego obozu będącego dla Rosji ogromnym zagrożeniem – właśnie dlatego, że może on oddziaływać na politykę całej UE. Zresztą tutaj przeciwnicy rządu w Warszawie, nie tylko ci z Rosji, ale też Berlina, Paryża czy Brukseli, mają poważny problem. Orbana można atakować za „zamordyzm”, Salviniego za populizm i łączyć to z ich bardzo dobrymi relacjami z Moskwą. W przypadku Polski tak się nie da. Choć zapewne Moskwa nie będzie ustawać w takich wysiłkach, promując choćby różnego rodzaju fundacje pozarządowe walczące o demokrację. W czasach zimnej wojny Moskwa wspierała głównie partie komunistyczne i pacyfistów. Dziś nawiązuje współpracę ze skrajną prawicą, radykalną lewicą i ruchami antyestablishmentowymi. Jednocześnie też gromadzi materiały kompromitujące polityków mainstreamu i potajemnie, często za pomocą skomplikowanej sieci spółek i fundacji wspiera i finansuje poszczególnych polityków oraz organizacje pozarządowe uznawane powszechnie za liberalne i demokratyczne, krytykujące reżim Putina? Dlaczego to robi? Otóż gdy tylko mainstream słabnie, Putin rzuca mu koło ratunkowe, byle podsycić konflikt targający Europą. W niedawnym wywiadzie dla „The Financial Times” stwierdził, że liberalizm jest przestarzały. W ustach akurat Putina nie powinno to brzmieć zaskakująco, ale wywołało zadziwiający oddźwięk na Zachodzie. Niemalże falę histerii. Można wręcz odnieść wrażenie, że obrona idei liberalizmu zmobilizowała elity zachodnie do krytyki Putina bardziej niż kolejne popełniane przez jego reżim zbrodnie. Putin ze swą antyliberalną retoryką i przyjętą pozą obrońcy konserwatyzmu i tradycyjnych wartości jest idealnym wrogiem mobilizującym obrońców starego porządku w Europie pokolenia ‘68. Można się zgodzić z opiniami, obecnymi także w głównych europejskich tytułach prasowych, że celem działań Rosji jest tworzenie podziałów w europejskich społeczeństwach, ale już niekoniecznie, że „osłabianie wiary w liberalne systemy polityczne i wartości” (z artykułu „Financial Times”). Dla Kremla ideologia ma drugorzędne znaczenie. To tylko narzędzie służące osiągnięciu celu. Dlatego nieważne, czy wspiera się jakiś radykalny ruch pro-life czy zwolenników adopcji dzieci przez homoseksualistów. Chodzi o destabilizowanie społeczeństwa zachodniego, mówiąc wprost, napuszczanie jednej grupy na drugą. Skrajni liberałowie i postępowa lewica na przykładzie tezy o kryzysie wartości w Europie każdego, kto podziela taki pogląd wrzucają do szuflady z plakietką pożyteczny idiota lub rosyjski agent. Mainstream atakuje eurosceptyków, którzy na ogół są prawicowi czy konserwatywni, podnosząc tezę, że wykonują dla Putina krecią robotę. To samo odnosi się do obrony tradycyjnych wartości. Faktem jest, że Moskwa umiejętnie daje ku temu powody, wciągając we współpracę Salviniego czy Le Pen, oraz starając się wejść w europejskie środowiska konserwatywne i pro-life. Wydaje się, że Moskwa wcale nie liczy na to, że pewnego dnia dzisiejsi eurosceptycy wezmą władzę we wszystkich głównych państwach europejskich i w Brukseli. Kryzys jest faktem, ale Rosjanom bardziej opłaca się go przeciągać, niż dopuścić do przesilenia. Dziwią też kolejne wpadki – ujawnienia współpracy lub chęci jej nawiązania (z tłem finansowym) – francuskiego Frontu Narodowego, włoskiej Ligi czy austriackiej Partii Wolności. Nie ma co ukrywać. Gdyby w Moskwie naprawdę chciano ukryć fakt wspierania euro sceptycznych populistów w Europie, to by tak było. A tak, Salvini czy Le Pen są osłabiani – akurat do tego stopnia, by nie zagrozić poważnie głównemu nurtowi rządzącemu Unią, ale nie na tyle, by nie można było ich używać do atakowania i osłabiania europejskiej wspólnoty. W przypadku większości państw europejskich zadanie Rosjanie mają o tyle ułatwione, że istnieją tam w miarę liczące się siły skrajnej prawicy. Schemat nie jest skomplikowany. Z jednej strony rządzący obóz czy to chadecki czy socjaldemokratyczny (z liberalną domieszką) opowiadający się za silną UE, z drugiej populiści, często prawicowi ekstremiści nie kryjący, że najchętniej rozwiązaliby Unię Europejską. Jako że od dłuższego czasu Rosja występuje (oczywiście tymczasowo, na bieżące potrzeby) w roli obrońcy chrześcijaństwa, tradycyjnych wartości, a przeciwko „zgniłemu” liberalizmowi, ta skrajna prawica w naturalny sposób lgnie do Moskwy. Dla jej mainstreamowych przeciwników to pretekst, by robić z tych eurosceptyków piątą kolumnę Kremla i wrogów zjednoczonej Europy. Problem pojawia się, gdy mamy kraj, w którym nie ma liczącej się prawicowej ekstremy, którą liberałowie mogliby straszyć, a rząd wymyka się z narzucanego podziału: jest antyrosyjski, ale nie antyunijny. Nie chce rozbicia UE, ale jej reformy. Bo rozumie, że na rozbiciu zależy właśnie Rosji, która jest największym zagrożeniem dla Europy. Dlatego nie pójdzie – w przeciwieństwie do wielu innych – na współpracę z Moskwą przeciwko brukselskiemu establishmentowi, nawet mimo małostkowych upokorzeń fundowanych przez unijny mainstream. Mowa oczywiście o Polsce i o rządzie PiS. W takiej sytuacji Moskwa sięga po nieco inne metody niż w przypadku choćby Francji, gdzie destabilizuje się kraj grając czy to na Front Narodowy, czy to na „żółte kamizelki” czy to infiltrując i kusząc samego Macrona. Chyba w żadnym innym kraju UE nie widać tak bardzo używania przez Rosję do swych celów skrajnych liberałów jak w Polsce, gdzie walczą oni z antyrosyjskim rządem zarzucając mu… prorosyjskość. Oczywiście Rosja nie atakuje Polski wprost. Sięga w tym wypadku po tzw. operacje pod fałszywą flagą. Korzysta ze swych zasobów w Europie i swych sojuszników. Istotną rolę w zwalczaniu niepokornych rządów w krajach takich jak Polska, odgrywają organizacje pozarządowe, fundacje czy wręcz media. Niektóre mające dwuznaczne powiązania z Rosją. Wystarczy wspomnieć Fundację Otwarty Dialog i Ludmiłę Kozłowską. Ich sprawa dobrze pokazuje, jak trudno walczyć z takimi metodami destabilizacji kraju. Nie przypadkiem, czy to wielkie niemieckie fundacje, czy to George Soros, chętnie sięgają po organizacje pozarządowe jako broń do walki z takimi rządami jak w Polsce czy na Węgrzech. Gdzie w tym wszystkim Rosjanie? Warto więc wrócić do FOD i Kozłowskiej. Trudno o bardziej proeuropejską i hołubioną na salonach paru zachodnich stolic osobę. Kiedy władze czy to w Polsce, czy to w Mołdawii zwróciły uwagę na budzące wątpliwości jej powiązania z Rosją, reakcja była jednoznaczna: oto łamiący rządy prawo PiS i oligarcha Plahotniuc mszczą się na Kozłowskiej, bo ta walczy w obronie demokracji w obu tych krajach. Jakiś czas później w Mołdawii doszło do zmiany rządu. Przepadła ekipa prześladująca Kozłowską, premierem została proeuropejska Maia Sandu, którą wcześniej FOD wspierała. Trudno o lepszy dowód na to, że Kozłowska walczy o wartości zachodnie, prawo i demokrację? Nie do końca. Tak się bowiem składa, że faktyczną kontrolę nad Mołdawią przejęła Moskwa, a powiązani z FOD politycy jak Sandu i Nastase poszli w koalicję z prorosyjskimi socjalistami i akceptują prezydenta Igora Dodona, który dał się nagrać, jak mówi o tym, że jego partia dostaje pieniądze od Rosjan i jak proponuje Plahotniucowi układ koalicyjny, który jednak będzie miał coś w rodzaju tajnego protokołu – podpisanego w obecności… ambasadora Rosji. Tak samo jak w Mołdawii z rządem Plahotniuca, w Polsce Kozłowska walczy z rządem PiS. Trzon opozycji przedstawia się jak opcja liberalna, proeuropejska i demokratyczna. Z rządu stara się zrobić antywolnościowych, antyeuropejskich i prorosyjskich populistów. Problem w tym, że PiS nie jest antyeuropejski, ani tym bardziej prorosyjski. Szczególnie warta uwagi jest tu kwestia stosunku do Rosji. Tak naprawdę liberalna opozycja realizuje cele polityki rosyjskiej. Usiłuje dyskredytować rząd jako rzekomo prorosyjski i antyeuropejski – chodzi o podważenie wizerunku rządu broniącego twardo swych celów wt relacjach z Moskwą i zarazem dążącego do reformy i wzmocnienia UE. Jednocześnie jednak, opozycja występuje z postulatami de facto sprzyjającymi Rosji. Dwa przykłady z rzędu: żądanie przywrócenia małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim (w czasie kampanii przed wyborami samorządowymi były minister obrony Klich obiecywał nawet kolejowe połączenie Olsztyn- Kaliningrad), walka z przekopem Mierzei Wiślanej. I jedno, i drugie, jest całkowicie zbieżne z interesami Rosji. Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.
Rosja to największe państwo świata obejmujące prawie całą Azję i Europę wschodnią. Historia Rosji zaczyna się w momencie zdobycia władzy w Europie wschodniej przez Wikingów i biegnie przez stopniową ekspansję na wschód. Dzieje Rosji to również historia formowania się władzy i ustroju od samodzierżawia po ustrój komunistyczny. Poznaj dzieje największego państwa na ziemi, jego wzrost terytorialny i najwybitniejszych władców. Historia Rosji - najważniejsze wydarzenia, wojny i daty Dzieje Rosji datują się od około IX wieku, kiedy to Ruryk obejmuje władzą w Nowogrodzie Wielkim. Ród Ruryka zapoczątkował dynastię rurykowiczów, która panowała w Rosji do 15. W Rosji panowały tylko dwie dynastie: dynastia Rurykowiczów 862 - 1584 i dynastia Romanowów 1613 - 1917. Historię Rosji można podzielić na 4 okresy. Ród Rurykowiczów po umocnieniu państwa zmaga się z najazdem mongolskim, zaś po pokonaniu Mongołów rozpoczyna ekspansję na wschód. Władcy z dynastii Romanowów powiększają terytorium państwa aż po krańce Azji, a na zachodzie dokonują rozbioru Polski. Trzeci okres to panowanie dyktatury proletariatu w Związku Radzieckim. Kolejny okres trwa od upadku ZSRR w 1991 roku do teraz. Najważniejsze wydarzenia: 862 - objęcie władzy przez Ruryka w Nowogrodzie Wielkim uważa się, za początek państwa,988 - przyjęcie chrztu z Bizancjum,1223 - najazd Mongołów i początek zwierzchności złotej ordy nad ziemiami ruskimi, 1276 - początek księstwa moskiewskiego, 1380 - bitwa na Kulikowym Polu oznacza koniec panowania złotej ordy w Rusi, 1584 - śmierć Iwana Groźnego i koniec panowania dynastii Rurykowiczów, 1608 - 1619 - wojny z Polską i Wielka Smuta,1613 - Michał Romanow zapoczątkowuje dynastię Romanowów,1906 - pierwsza Duma,1917 - rewolucja lutowa i rewolucja październikowa,1922 - powstanie ZSRR,1991 - upadek ZSRR. Najdawniejsza historia Rosji Jak powstało pierwsze księstwo w Rosji Rosja to obecnie państwo, którego terytorium obejmuje prawie całą Azję. Jednak początki Rosji ukształtowały się na terenach wschodniej Europy, gdzie żyły plemiona słowiańskie i ugrofińskie. Wcześniej tereny te zamieszkiwali Scytowie i Sarmaci oraz przechodziły tędy różne plemiona w czasie licznych wędrówek ludów. We wczesnym średniowieczu przez to terytorium przechodził szlak waregów, którzy transportowali towary i niewolników do Cesarstwa Bizantyjskiego. Zakładali oni po drodze faktorie i osady. Według legend i zapisów jednego z ich wodów Ruryka, mieszkańcy Nowogrodu Wielkiego obrali swoim władcą w roku 862. Ruryk zjednoczył Waregów, Słowian, Ugrofinów oraz podbił kijowskie państwo Polan i stworzył Ruś Kijowską, która stała się zaczątkiem Rosji. Dynastia Rurykowiczów - historia tworzenia państwa i walki z najazdami mongolskimi Rurykowicze opanowali szlak handlowy do Bizancjum i rozszerzyli księstwo do Morza Czarnego i Białego podbijając i tracąc rozległe ziemie. Księstwo przeżywało okres największej świetności w X i XI wieku za panowania Włodzimierza Wielkiego, który ożenił się z siostrą cesarza bizantyjskiego i przyjął chrzest. Po śmierci jego syna Jarosława Mądrego nastąpiło rozbicie dzielnicowe i upadek państwa, którego los przypieczętowała bitwa pod Kałką w roku 1223, kiedy to Mongołowie pod wodzą Batu chana rozbili książąt ruskich i wkrótce podbili całą Ruś. Ród Rurykowiczów władał pod zwierzchnictwem słabnącej Złotej Ordy do XV wieku, stopniowo odzyskując niezależność. Za koniec władzy Mongołów uważa się rok 1480, kiedy to Złota Orda nie odważyła się zaatakować książąt ruskich i obie armie rozeszły się bez bitwy. Przedostatnim i najbardziej znanym Rurykowiczem był Iwan IV Groźny władający w latach 1533–1584. Był władcą wykształconym, który prowadził politykę reform i jednocześnie starał się ograniczyć władzę bojarów. Z bojarami rozprawiał się w sposób wyjątkowo okrutny. Stworzył tajną służbę opryczniką, która stała się narzędziem terroru. Jednocześnie prowadził politykę ekspansji. Zdobył chanat kazański i astrachański. Ekspansja na zachód i północ nie powiodła się, gdyż napotkał opór silnej wtedy Rzeczpospolitej. Do końca jego panowania terytorium Rosji wzrosło 12- krotnie. Już po śmierci Iwana IV do Rosji został włączony drogą kolonizacji chanat syberyjski. Iwan Groźny w napadzie szału zabił swojego syna, zaś jego młodszy syn był słaby i chorowity. Po śmierci Iwana IV nastąpił okres tzw. Wielkiej Smuty, czyli walk o włądzę. Wtedy to Polacy usiłowali bezskutecznie osadzić na tronie w Moskwie królewicza Władysława IV. Dynastia Romanowów - rozszerzenie terytorium państwa na całą Azję Po okresie walk o tron wybrano na cara Michała Romanowa, od którego wywodzi się dynastia Romanowów sprawująca władzę w Rosji do 1917 roku. Władcy z rodu Romanowów, prowadzili politykę umacniania państwa i dalszej ekspansji na wschód i południe. Za panowania pierwszych Romanowów historia notuje podbój i kolonizację ziem zauralskich. Władcą, któremu Rosja zawdzięcza unowocześnienie i potęgę militarną jest Piotr I Wielki, który wstąpił na tron w 1682 roku jako 10 letnie dziecko i władał do 1725 roku. Car był zwolennikiem unowocześnienia państwa na wzór zachodni. Nawet kazał swoim poddanym zgolić brody i przyjąć strój zachodni. Unowocześnił armię, zbudował flotę i dbał o rozwój manufaktur. Piotr I wziął udział w wojnie północnej, w czasie której rozbił wojska szwedzkie w bitwie pod Połtawą. Dzięki czemu uzyskał dostęp do Bałtyku i możliwość rozwoju floty. Nie powiodła się jego ekspansja na tereny Turcji. Zdobył zaś tereny nad Morzem Kaspijskim. Po śmierci Piotra I w Rosji panowały 4 caryce, z których najwybitniejsza była Katarzyna II. Za panowania Katarzyny terytorium Rosji zwiększyło się o Chanat Krymski oraz tereny w północnej Azji, aż po Kamczatkę, półwysep Czukocki oraz Alaskę. Katarzyna przyjęła pod protekcję część Gruzji oraz dokonała rozbioru Polski. Wnuk Katarzyny Aleksander I zmagał się z najazdem wojsk napoleońskich, które spustoszyły kraj, zajęły stolicę. Aleksander prowadził politykę cofania się i spalonej ziemi, tak aby mróz załatwił sprawę. Ostatnie lata panowania Romanowów oznaczają powolny upadek gospodarczy Rosji, próby reform i uprzemysłowienia kraju. Wzrost liczby robotników pobudza radykalne ruchy rewolucyjne. Jednocześnie carowie prowadzą ekspansję na Kaukazie. Ruchy rewolucyjne przejawiają się jako powstanie dekabrystów, zamach na cara Aleksandra II, a wreszcie wybucha rewolucja lutowa, a potem październikowa. Ostatni car zostaje zamordowany wraz z rodziną przez bolszewików. Najnowsza historia Rosji - wojny światowe, rządy i upadek komunizmu Historia Związku Radzieckiego Carat zostaje obalony w czasie rewolucji lutowej w 1917 roku, która wprowadza pierwszą demokrację w Rosji. Niestety nie wystarcza to bolszewikom pod wodzą Włodzimierza Lenina, który dąży do przejęcia władzy. W wyniku zamachu stanu Lenin przejmuje władzę i tworzy dyktaturę proletariatu. W 1922 roku powstaje Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, który formalnie jest federacją państw wchodzących w skład Rosji, a w praktyce stanowi autokrację, w której rządzi partia komunistyczna. Rządy Lenina, a następnie Stalina oznaczają całkowitą zmianę systemu na komunizm opierający się na filozofii marksistowsko-leninowskiej, który zakłada nacjonalizację przemysłu i kolektywizację rolnictwa. Całkowite podporządkowanie obywateli odbywa się drogą terroru, aresztowań, osądzania ludzi w obozach pracy czy też sztucznie wywołanych klęsk głodu. Przez Rosję przetaczają się dwie wojny światowe. W czasie II wojny światowej, Józef Stalin początkowo sprzymierza się z Hitlerem, potem jednak zostaje zaatakowany przez Niemców. I w tym przypadku do klęski Niemiec przyczynia się mróz. Po II wojnie światowej ZSRR przejmuje władzę nad państwami Europy środkowej i południowej, gdzie wprowadzone zostają prorosyjskie władze i ustrój socjalistyczny. Zimna wojna i upadek ZSRR W stosunkach z USA i państwami zachodniej Europy następuje tak zwana zimna wojna, czyli długotrwałe napięcie między blokiem wschodnim i zachodnim. Zimna wojna doprowadza do wyścigu zbrojeń, którego nie jest w stanie wytrzymać gospodarka ZSRR. Po śmierci Józefa Stalina kolejni sekretarze partii komunistycznej potępiają terror stalinowski, wprowadzają niewielkie swobody i pewne reformy. Nic nie jest w stanie jednak zatrzymać upadku gospodarczego. W rezultacie tego w 1991 roku dochodzi do rozpadu ZSRR, uniezależnienia się państw socjalistycznych i odłączenia republik radzieckich, które stają się niepodległymi państwami. Po rozpadzie ZSRR odłączają się republiki radziecki i tworzą razem Wspólnotę Niepodległych Państw. Dawna Republika Rosyjska przyjmuje nazwę Rosja lub Federacja Rosyjska, gdzie panuje ustrój demokratyczny.
system rządów w dawnej rosji